O kropki! Komuniści…

Jaki jest bocian chyba każdy wie. Natomiast nie każdy wie ile centymetrów długości ma dziób dorosłego bociana. Według Wikipedii i innych stron ta długość wynosi od 16 do 20 cm. Chyba tylko u bocianiego dziecka, bo dorosły osobnik ma dziób bardzo duży. Ja szacuję jego rozmiar na jakieś 40 centymetrów. Zapytałem znajomego o to ile według niego może mieć długości bociani dziób. Odparł, że w granicach 40 do 50 centymetrów.

A teraz część o komunistach. Kiedy znajomy dowiedział się o tym jaką długość dziobu boćka podaje Wikipedia, usłyszałem, że nie ma sensu korzystać z Wikipedii, bo Wikipedię prowadzą komuniści, którzy są opłacani przez Sorosa. Rogi opadają, kiedy się takie głupoty słyszy.

Odeszli….

Niektórzy odeszli na zawsze. Inni zmienili swoje położenie geograficzne. Często łapię się na tym, że wypatruję ich będąc w miejscach, które odwiedzali. W świecie realnym i wirtualnym. Często zastanawiam się, czy niektórych z nich ktoś zastąpi, niektórych już zastępują inni, a ja dopiero teraz to zauważam. Trochę przyczyniła się do tego najbardziej dochodowa choroba. Jednak wpływ ma także to, że niechętnie wychodziłem z domu, a jeśli już wychodziłem, to do miejsc odludnych. I w ten sposób urwały się moje kontakty w realu.

Nieco inaczej jest z moimi kontaktami wirtualnymi. Z niektórymi kontakt urwał się już dawno, zaraz po zamknięciu serwisu My Opera. Drugie większe utraty kontaktów mają miejsce tutaj. Nastąpiło to wskutek zmiany sposobu działania serwisu. Brak możliwości podtrzymywania kontaktu przy użyciu zakładki „Znajomi”, musiał się do tego przyczynić. I przyczynił się. Dziś wspominam kogoś z My Opera, kto najprawdopodobniej zmarł w wyniku choroby kilka lat temu.

Tak się składa, że ktoś z Polski pytał mnie o tego pana i teraz ten ktoś już nie jest aktywny w sieci i nie wiem czy jeszcze żyje. Zresztą to samo może dotyczyć wielu innych osób, które było mi dane wirtualnie poznać. Myślę, że spora część z nich, po prostu zajmuje się czymś innym i dlatego już nie są aktywni tam, gdzie ich widywałem. I robi się smutno.

Odpięty…

Zdenerwował mnie głupim gadaniem. Jak zwykle wszystko wie lepiej nawet na zapas, zawczasu. Swoimi niepoważnymi teoriami doprowadza mnie do przerywania rozmowy przez użycie czerwonej słuchawki. Nie pomagają perswazje, żeby przestał gadać bzdury i by zmienił temat rozmowy na interesujący nas obu. Ale nie! On usiłuje celowo denerwować, co ostatnio zdradził. Po co? Co to z tego ma? Nie wiem. 

O kropki! Komputerowiec.

Jako jeden z pierwszych miał w naszym miasteczku komputer. Zarabiał na nim bez wychodzenia z domu. Ponoć niektórym naprawiał komputery, czy przywracał sprawność systemów operacyjnych. I nagle: komputer nie widzi karty pamięci, a nasz komputerowiec nie wie jak sobie poradzić z takim problemem.  Dzwoni i pyta co zrobić, choć zawsze usiłuje mnie uczyć czegoś, czego sam nie potrafi.

Tego jeszcze nie grali.

Dzisiejsze zdarzenie przypomniało mi próbę doprowadzenia do pozbawienia mnie konta poprzez podrobienie mojego bloga. Dzisiaj gdzie indziej i komuś innemu zablokowano konto w wyniku prowadzonych przeciwko niemu intryg. Czymś się im bezsprzecznie naraził, skoro mu tak zaszkodzili w odwecie. Ale jeszcze nie widziałem, aby zablokowano konto, a pozostawiono jakąś funkcję w serwisie.

Piksel 1 do 1. O kropki!

Do głowy nie przyszłoby mi wymyślenie takiego terminu za żadne grzechy. Przyszło to do głowy mojemu rozmówcy i nie sposób mu wytłumaczyć, że nie ma czegoś takiego. O kropki! No jak nie ma, kiedy on to wymyślił? A jak już wymyślił to przecież jest. Jego termin dotyczy robienia zdjęć, ma związek z rozdzielczością i z tym, czego on nie wie i nie rozumie. Ale się sprzecza.

Piksel pikselowi nie jest równy. Żeby to zrozumieć trzeba się posłużyć dwoma matrycami fotograficznymi o takich samych rozmiarach, ale o różnych rozdzielczościach. Więc, aby upchać na na matrycy o takiej samej powierzchni więcej pikseli, to muszą one być mniejsze. Więc piksel nie jest równy pikselowi.

Bo on chce taniej, a….

Bo on chce mieć taniej, a najlepiej za darmo. Tymczasem tak dobrze nie jest i nie będzie. Nie docierają do niego argumenty, że coś należy zrobić tak, a nie inaczej, że jest to związane z jego własnym bezpieczeństwem. Ma być taniej i już. Nie sposób mu wytłumaczyć, że coś się do czegoś nie nadaje. Że do tego celu stosuje się coś innego. Z początku chciał mi powierzyć pieniądze na zakup materiałów, ale zrezygnował z tego pomysłu, kiedy usłyszał, że ja nie mam jak tym się zająć. Zapisał dane kontaktowe do firmy i zajmie się tym sam. Baba z wozu, koniom lżej.

Malutka satysfakcja.

Odwróciłem, role. Jeden z moich znajomych, zawsze musi być mądrzejszy. I do tego na każdy temat. Kiedyś tłumaczyłem mu dlaczego nie można zrobić pewnego rodzaju zdjęcia i podawałem przyczyny. On wyrażał przeciwną opinię i twierdził, że można podając jakiś nierealny sposób. Dzisiaj dla żartu powiedziałem, że zrobienie zdjęcia takiego rodzaju, o jaki wcześniej się posprzeczaliśmy jest możliwe. Odparł, że nie i posłużył się argumentami, których użyłem wcześniej.